Fragment książki: „Widma”
Odłożył na łóżko dwa granaty, schował papierzyska i założył z powrotem klepki. Przepchnął amerykankę i usiadł na niej, zasapany. Basi mu brakowało, słów i ust jak najbardziej, lecz też tej prostej czynności: zawsze dotąd, gdy zamykał skrytkę, Basia wkraczała z miotłą i ścierką, zdumiewająco ostrożna jak na taką piękną dziewczynę.
materiały prasowe

Część pierwsza: Krzyś

I
Cud Dnia Pierwszego


Mieszkanie było zupełnie zwyczajnym mieszkaniem na Mokotowie, w gruncie rzeczy wydawało się Mokotów streszczać, zamykać w wąskich ścianach, w ciemnej przestrzeni kuchni, w graciarni rzeczy zbędnych lub przynajmniej brzydkich (nie wiadomo, co gorsze, myślał Krzyś): zatęchłych ubrań, poniszczonych książek, jęczącej podłogi i nagrobnego prostokąta okna.

Mysiego koloru narzuta szpeciła tapczan, i tak nieładny, sprawiający wrażenie, jakby spadł z wysoka i rozkraczył się z impetem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną