Recenzja książki: Johan Theorin, "Smuga krwi"

Zbrodnicze elfy
Tym, co łączy poszczególne części cyklu powieściowego, jest miejsce akcji, czyli malowniczo posępna bałtycka wyspa Olandia.
Wydawnictwo Czarne/materiały prasowe

Wydawać by się mogło, że skandynawska proza kryminalna wychodzi spod tej samej sztancy. Trudno wyobrazić sobie kryminały z Północy pozbawione społeczno-politycznego zacięcia czy postaci ponurego policjanta po przejściach. Jednak są skandynawskie kryminały zupełnie inne od tworzonych przez Camillę Läckbeg, Stiega Larssona czy Henninga Mankella, a jednym z ich autorów jest Szwed Johan Theorin. Theorin zadebiutował powieścią „Zmierzch” otwierającą cykl kryminalny – dosyć specyficzny.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną