Fragment książki: „Smuga krwi”
Był marzec. Na północnej Olandii słońce oświetlało małe szarobiałe płatki śniegu, topniejące na trawniku przy domu opieki w Marnäs. Lodowaty wiatr poruszał dwiema niebieskimi flagami – szwedzką z żółtym krzyżem i olandzką ze złotym jeleniem. Obie były opuszczone do połowy masztów.
Wydawnictwo Czarne/materiały prasowe

Długi czarny samochód wtoczył się powoli przed dom starców i zaparkował przy wejściu. Wysiadło z niego dwóch mężczyzn w średnim wieku, ubranych w grube zimowe płaszcze. Podeszli do tylnych drzwi samochodu, przez które wyciągnęli metalowe nosze. Rozłożyli ich kółka i ruszyli, pchając wózek po rampie dla inwalidów i dalej przez szklane drzwi do środka. Mężczyźni byli pracownikami zakładu pogrzebowego. Emerytowany kapitan statku Gerlof Davidsson siedział w jadalni, pijąc kawę ze swoimi sąsiadami, kiedy mężczyźni wysiedli z windy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną