Recenzja książki: Henning Mankell, "Nim nadejdzie mróz"
Płonące zwierzęta
Henning Mankell w dużym stopniu skupia w tej książce uwagę na analizowaniu pokomplikowanych relacji między córkami i ojcami.
materiały prasowe

Jest rok 2001. W okolicach Ystad ktoś podpala zwierzęta. Zostaje brutalnie zamordowana kobieta, której odcięte dłonie zabójca złożył jak do modlitwy. A do tego w niejasnych okolicznościach znikają przyjaciółki Lindy, córki Kurta Wallandera. Przez długi czas policjanci błądzą we mgle, koniec końców wpadają na trop grupy fanatyków religijnych, dla których miłość do Boga ważniejsza jest od współczucia dla ludzi. W powieści „Nim nadejdzie mróz” pojawia się wprawdzie komisarz Wallander, ale jest postacią ledwie drugoplanową. Główną bohaterką powieści jest jego córka, która po skończeniu szkoły policyjnej lada chwila ma podjąć pracę w tym samym komisariacie, z którym od lat związany jest Kurt.

Henning Mankell w dużym stopniu skupia w tej książce uwagę na analizowaniu pokomplikowanych relacji między córkami i ojcami. I nie chodzi tu jedynie o Lindę, która po latach spędzonych z dala od ojca (była to odległość zarówno fizyczna, jak i psychiczna), stara się poznać go niejako od nowa, zrozumieć jego wybory i strategie życiowe, co często prowadzi do konfliktów, bo oboje nie mają łatwych charakterów. Ale również o jej przyjaciółkę Annę, do której niespodziewanie po ponad 20 latach nieobecności powraca demoniczny ojciec.

Ale szwedzki mistrz kryminału w „Nim nadejdzie mróz” przede wszystkim snuje – we właściwy sobie, subtelny, ale przy tym przykuwający uwagę, sposób – opowieść-przestrogę. Przed czym przestrzega? Przed fanatyzmem, który zamyka ludziom oczy na rzeczywistość i sprawia, że szlachetne intencje zmieniają się w swoją zbrodniczą karykaturę. Przed fanatyzmem wszelkiego rodzaju, bo wprawdzie zbrodniarzami okazują się w powieści chrześcijanie, ale w jej zakończeniu pojawia się też motyw ataku na WTC z 11 września 2001 r.

Henning Mankell, Nim nadejdzie mróz, przeł. Ewa Wojciechowska, W.A.B., Warszawa 2012, s. 541

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj