Recenzja książki: Marek Krajewski, "Rzeki Hadesu"

Popielski w sutannie
Mock opuszcza swój Breslau. I kończy się cykl kryminalny Marka Krajewskiego...
materiały prasowe

Ledwo przyzwyczaiłem się do postaci komisarza Popielskiego, a już powieścią „Rzeki Hadesu” kończy się lwowska trylogia Marka Krajewskiego. Odczucia mam z tego względu nieco mieszane, bo z jednej strony za nowym cyklem kryminalnym autora „Śmierci w Breslau” do tej pory raczej nie przepadałem, z drugiej – dostrzegałem, że z książki na książkę staje się ciekawsza, postać głównego bohatera wyrazistsza, a przedwojenny Lwów jakby bardziej namacalny.

Właśnie – Lwów... W nowej powieści Krajewskiego pojawia się on na równi z Wrocławiem. Nie, nie pomyliłem się, wcale nie idzie o Breslau, bo akcja „Rzek Hadesu” zaczyna się w 1946 r. już w polskim Wrocławiu, gdzie Popielski – mający bogatą przeszłość akowską – w przebraniu księdza ukrywa się przed UB. Były komisarz jest zmuszony powrócić do sprawy, której kilkanaście lat wcześniej nie udało mu się zamknąć we Lwowie. Co więcej, złoczyńca wtedy całkiem okpił komisarza, bo nie dość że mu umknął, to jeszcze o mało nie doprowadził do śmierci Popielskiego i jego bliskich.

Zadanie we Wrocławiu jest prawie niewykonalne, bo komisarz ściga zbója, sam będąc wściekle tropionym. Ale od czego ma się przyjaciół. Skutecznie pomaga mu – któżby inny?! – Eberhard Mock... Mimo iż zbrodniarz z nowej książki Krajewskiego – zwyrodniały seksualnie gwałciciel małych dziewczynek – to postać obrzydliwa, to jednak powieść jest dużo mniej krwawa niż poprzednie tego autora, za to dużo smutniejsza i bardziej nostalgiczna. „Rzeki Hadesu” są nie tylko opowieścią o wyrafinowanej zbrodni, ale również – a może nawet przede wszystkim, o czym może świadczyć końcówka powieści – o utracie. Życie tak Popielskiego, jak i Mocka legło w gruzach; ten pierwszy już utracił ukochany Lwów, ten drugi właśnie opuszcza swój Breslau. I kończą się cykle kryminalne Marka Krajewskiego...

Marek Krajewski, Rzeki Hadesu, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012, s. 276

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj