Fragment książki: „Poczucie kresu”
Z początku myślałem jedynie o sobie i o tym, kim byłem albo jaki byłem: drażliwy, zazdrosny i złośliwy. Także o swej próbie podkopania ich związku.
materiały prasowe

Przynajmniej to mi się nie udało,  ponieważ matka Veroniki zapewniła mnie, że w ostatnich miesiącach życia Adrian był szczęśliwy. Co nie znaczy, bym poczuł się niewinny. Moje młodsze ja powróciło, by zaszokował moje starsze ja tym, czym niegdyś było lub do czego było zdolne. A przecież jeszcze niedawno
pisałem, jak to maleje liczba świadków naszego życia, a wraz z nią szansa potwierdzenia. Teraz zaś potwierdziło się aż nadto, kim jestem albo byłem. Gdyby tylko Veronica postanowiła spalił ten dokument zamiast innego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną