Kawiarnia literacka

Nasze orły polskie
Zadzwoniłam do banku, ale okazało się, że „pani Eliza jest w trakcie zajmowania się klientem”.

Poskromiłam wyobraźnię. Namawiano mnie, bym nie odpuszczała, padła obietnica: „Spróbuję nawiązać kontakt z oddziałem”. W „Czterech pancernych” kontakt nawiązywano kręcąc korbą w okopach i wrzeszcząc przez huk szrapneli: „Ja brzoza, ja brzoza”. Seria trzasków, wreszcie ktoś się darł z sąsiednich okopów: „Ja, grab, ja grab!” (był też „dąb” i „jesion”, względnie kanon ornitologiczny: „Ja, orzeł, ja orzeł, odbiór!

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną