Recenzja książki: Tomasz Łubieński, "Turnus"
Droga na szczyt
Obiecujący debiut, choć w odniesieniu do cenionego autora może to zabrzmieć cokolwiek niestosownie.
materiały prasowe

Na debiut nigdy nie jest za późno. Tomasz Łubieński (ur. w 1938 r.), ceniony eseista, dramaturg, autor książek, które miały ogromny wpływ na naszą świadomość historyczną (m.in. „Bić się czy nie bić?”), napisał powieść. I wbrew temu, czego się można było spodziewać, bynajmniej nie historyczną. „Turnus” jest powieścią współczesną, w dodatku napisaną tak, że czytając ma się wrażenie, iż autor bawi się językiem, stosując „chwyty” używane przez najbardziej dziś chwalonych pisarzy młodego pokolenia. Jak się okazuje, w tej konkurencji też daje sobie radę. Narratorką „Turnusu” jest Persi (skrót od Persefona), rezydentka i przewodniczka pewnego krajowego biura podróży na Krecie. Sympatyczna dziewczyna, ale jednak zachowująca dystans wobec nazbyt spoufalających się turystów, przepisowo wykonująca swe obowiązki, lecz już niepotrafiąca ukryć znudzenia. Doskonale zna się na ludziach, co widać już podczas powitania gości na lotnisku, kiedy natychmiast wpadają jej w oko ci, którzy przybywają w grupie, lecz osobno, z własnym programem nieujętym w żadnych przewodnikach.

Na zaczynającym się właśnie turnusie taką wyjątkową osobą jest profesor. Nawet nie wiadomo, w czym się specjalizuje i czy na pewno jest uczonym, ale tak o nim mówili w biurze i Persi tego się trzyma. Profesor, weteran górskich wypraw, z zawodu, a może tylko z zamiłowania historyk (wie wszystko o II wojnie światowej na Krecie), zaprzyjaźnia się z Persi – dziewczyną z Białej Podlaskiej, absolwentką tamtejszej filii Europejskiej Szkoły Turystyki, po przejściach na Podlasiu i w Paryżu. Poprosi dziewczynę, by towarzyszyła mu w drodze na szczyt Psiloritis. Prośba nie należy do zakresu obowiązków rezydentki przewodniczki, ale Persefona ma dobre serce i decyduje się na tę wyprawę. Chyba nie do końca zdając sobie sprawę, co się jej, dziewczynie z Białej Podlaskiej, przytrafiło – że oto już nie występuje w powieści obyczajowej, że w nowym rozdziale pojawią się pytania, na które długo będzie szukała odpowiedzi. Może do końca swych dni na Krecie? Tymczasem powita nowy turnus.

Chciałoby się powiedzieć: obiecujący debiut, choć w odniesieniu do cenionego autora może to zabrzmieć cokolwiek niestosownie.

Tomasz Łubieński, Turnus, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2012, s. 239

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj