Recenzja książki: Charlotte Rogan, "Zgubieni"
W szalupie przetrwania
Nic dziwnego, że ta książka spodobała się J.M. Coetzeemu...
materiały prasowe

Podobnie jak jego dzieła, prezentuje bardzo ciemną wizję ludzkiej natury i jest napisana równie chłodnym, oszczędnym językiem – mimo że opisywana historia pełna jest dramatyzmu. „Zgubieni” dowodzą, że brak debiutu książkowego przed czterdziestką wcale nie przekreśla aspirującego pisarza. Amerykanka Charlotte Rogan w chwili publikacji swojej powieści miała bowiem 57 lat, wcześniej przez długie lata pisała po prostu do szuflady. Jej późny, świetny debiut to osadzona w 1914 r. fikcyjna historia katastrofy morskiej przypominającej tę, która doprowadziła do zatonięcia „Titanica”.

Słuchamy opowieści dwudziestoparoletniej Grace Winter, która obawia się, że zostanie skazana w sprawie o morderstwo na szalupie ratunkowej po zatonięciu luksusowego liniowca „Cesarzowa Aleksandra” na Oceanie Atlantyckim. Dzięki fascynującej narracji Rogan krok po kroku i z wielką ciekawością odkrywamy, co w rzeczywistości działo się na przepełnionej łodzi. W ekstremalnej sytuacji dochodzą zazwyczaj do głosu skrywane instynkty, na czele z tym najważniejszym – instynktem przetrwania.

Choć książka Rogan dotyczy wydarzeń konkretnie umiejscowionych w czasie i miejscu, można czytać ją jako metaforę. W „Zgubionych”, poza warstwą dosłowną, mamy wiele współczesnych pytań etycznych: o odpowiedzialność państw silniejszych za te słabsze (wyrzucić z łódki czy ratować?), o to, jak daleko można się posunąć kierując się chęcią przetrwania, i czy wszystkie działania można usprawiedliwić ekstremalnymi warunkami, w jakich się rozgrywały, czy też istnieje jakaś uniwersalna miara dobra i zła? Powieść Rogan, jak każda dobra literatura, nie daje łatwych odpowiedzi.

Charlotte Rogan, Zgubieni, przeł. Grażyna Smosna, Znak, Kraków 2012, s. 304

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj