Fragment książki: „Dziewczyna z poczty”
Asystentka pocztowa powoli, z rezygnacją, wyjmuje z górnej szuflady biurka kartkę urzędowego papieru, składa ją starannie na pół, podkłada rygę i pieczołowicie, wyraźnie, pięknymi literami o cieniutkich pionowych i pogrubianych poprzecznych kreseczkach, pisze podanie do dyrekcji w Wiedniu o przysługujący jej zgodnie z prawem urlop, prosi także, by z powodów rodzinnych mogła otrzymać go natychmiast oraz żeby z początkiem następnego tygodnia przysłano zastępczynię.
materiały prasowe

Potem pisze do siostry, by ta załatwiła jej w Wiedniu wizę szwajcarską i pożyczyła małą walizkę, a także, ze względu na matkę, przyjechała omówić z nią różne sprawy. A potem, przez następne dni, powoli, starannie i dokładnie przygotowuje się do podróży, bez radości, bez nadziei, bez zaangażowania, tak jakby nie była to jakaś część jej prywatnego życia, lecz należała do tego drugiego, jedynego, jakie zna - do służbowych obowiązków.

Cały tydzień trwają przygotowania.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną