Recenzja książki: Jack Kerouac, "Maggie Cassidy"

Młodość bitnika
„Maggie Cassidy” zajmuje w twórczości pisarza miejsce szczególne, bo Kerouac, jako powieściowy Jack Duluoz, zdaje w niej relację ze swoich lat młodzieńczych.
materiały prasowe

Jak byśmy czytali tę powieść, gdyby na okładce nie widniało nazwisko autora? Najprawdopodobniej jako jedną z wielu książek o pierwszej młodzieńczej miłości, niewinnej i naiwnej, na dodatek z akcją rozgrywającą się w obezwładniająco nudnej scenerii prowincjonalnego miasteczka. A teraz zerknijmy na nazwisko autora. Jack Kerouac. Zaraz, zaraz, Kerouac? Ten od bitników, „W drodze”, jazzu, podróży i buddyzmu? Ten sam. I nagle wszystko zaczyna się układać w wyrazistą całość – dostrzegamy językowe eksperymenty, nieoczywistą narrację i fakt, że w całej tej historii chodzi o coś więcej niż o obezwładniającą woń dziewczęcego ciała.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną