Recenzja książki: Andrzej Pilipiuk, "Szewc z Lichtenrade"

W cieniu historii
W złożonym z dziesięciu tekstów zbiorze powracają postaci znane m.in. z tomów „Czerwona gorączka” i „Aparatus”.
materiały prasowe

Andrzej Pilipiuk należy niewątpliwie do czołówki rodzimych pisarzy fantasy. W 2002 r. jego opowiadanie „Kuzynka” uhonorowano nagrodą imienia Janusza Zajdla, najbardziej prestiżowym wyróżnieniem, jakie może spotkać autora fantastyki w Polsce. Do popularnego „Zajdla” był zresztą wielokrotnie nominowany. Mimo że książki wręcz produkuje, co czasem daje się w „Szewcu z Lichtenrade” odczuć, niezmiennie cieszy się uznaniem fanów.

Nowa książka nie zaskoczy tych, którzy znają opowiadania autora cyklu o Jakubie Wędrowyczu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną