Recenzja książki: Małgorzata Szejnert, "Śród żywych duchów"

O bohaterach i grobach
„Śród żywych duchów” dla młodego pokolenia może być swego rodzaju podręcznikiem. Autorka mimochodem kreśli obraz schyłku PRL.
materiały prasowe

Książka Małgorzaty Szejnert ukazała się po raz pierwszy przed 22 laty w Londynie. W Polsce w szerszym obiegu nie zaistniała. Kiedy w 1988 r. reporterka rozpoczęła swoje dziennikarskie dochodzenie, tak wybitne postaci, jak August Emil Fieldorf czy Witold Pilecki, istniały jedynie w pamięci tych, którzy stalinizm przeżyli; w pamięci rodzin, towarzyszy broni, emigrantów i zbrodniarzy. Więźniowie, którzy ocaleli, wspominali najczęściej tupot końskich podków na Rakowieckiej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną