Kawiarnia literacka

Bodo
Dwudziestolecie międzywojenne nie miało wymyślnych reklam. Ot: „Pijcie piwo Skierniewickie, bo smaczne” czy „Żądajcie tylko oryginalnego kakao Wedla, bo dobre”.

Papierosy beznikotynowe Morwitan i „Radion sam pierze” to już były szczyty umiejętności ówczesnych copywriterów. Morwitan zresztą po prostu bił rekordy wysublimowania, ponieważ jego reklamy to były całe tanga wydawane na płytach Syrena Elektro. I kiedyś, kto wie, czy nie w POLITYCE, trafiłem na przedwojenną reklamę pasty do zębów z udziałem bohatera tego felietonu Eugeniusza Bodo. Reklama była straszna. Tubka pasty metalowa. Hasło, jak to wtedy, mało wyrafinowane: coś jak „myjcie zęby pastą radioaktywną”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną