Kawiarnia literacka

Ikar w hangarze
Bez mała 30 lat temu zamarzł w Warszawie Kazimierz Ratoń. Nie piszę zmarł, gdyż Ratoń w polskiej literaturze stał się prefiguracją żywego trupa.

Jego tragiczny los nie ma wiele wspólnego z delikatną stylizacją na zbuntowanego awanturnika, funkcjonującego poza nawiasem społecznych norm. Co tu kryć – Ratoń żył z sensem, umarł bez sensu.

Życie z sensem to była praca literacka, aktywność krytyczna, w sumie dosyć stabilna pozycja w światku literackim lat 60. i wczesnych 70. Spośród sporej rzeszy utalentowanych poetów pokolenia „Współczesności” cieszył się zasłużonym szacunkiem, stosunkowo wysoką pozycją.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną