Recenzja książki: Emmanuel Carrere, "Limonow"
Być jak Limonow
Książkę czyta się dobrze, co jest zasługą Limonowa, którego postać hipnotyzuje, budząc emocje.
materiały prasowe

Emmanuel Carrere, Limonow, przeł. Magdalena Kamińska-Maurugeon, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012, s. 472

Eduard Limonow to bezsprzecznie postać nietuzinkowa. Rosyjski pisarz (w Polsce ukazały się dwie poświęcone mu monografie), lider ruchu politycznego, pielęgnującego przekonanie o etycznej potędze ZSRR, a estetycznie powołującego się na paradoksalny zlepek motywów (faszyzm obok Fantomasa), swego czasu awangardowy poeta o zbójeckiej fantazji. Początkowo marzył o karierze sławnego przestępcy. Gotów mordować, byle tylko ożywić własną legendę, w porę nawrócił się na twórczość literacką, której materią wyjściową uczynił osobistą przygodę życia. Nie ma nic dziwnego w tym, że Emmanuel Carrere (syn specjalistki od rosyjskiej historii) wziął na warsztat ten bujny życiorys, jednak formuła opisu budzi spore wątpliwości.

Książkę czyta się dobrze, co jest zasługą Limonowa, którego postać hipnotyzuje, budząc emocje. Jednak z drugiej strony narracja wydaje się infantylna (zwłaszcza w obfitej warstwie erotycznej, taniej i sztucznej). Nie pomagają odautorskie wahania w ocenie bohatera – miałkość rozmaitych egzystencjalnych refleksji straszy nie na żarty. Carrere uparcie częstuje mieszanką kurtuazji i wulgaryzmu, wprowadza wątki autobiograficzne, rozlicza się ze swoim burżuazyjnym pochodzeniem. Porównuje własne życie z makabryzmami Limonowa. Twierdzi, że do pisania motywuje go różnica doświadczeń, ale zarazem naśladuje nonszalancki, dziki styl rosyjskiego poety. Francuz wpada w pułapkę imitacji, relacjonując treść książek Rosjanina. Chociaż jego zachwyt nad „Księgą wody” Limonowa jest całkiem przekonujący. Warto więc, mimo wszystkich zastrzeżeń, tę książkę przeczytać.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj