Recenzja książki: Bronisław Wildstein, "Ukryty"

Głowy niewawelskie
W nowej powieści sensacyjnej Bronisława Wildsteina „Ukryty” są trzy trupy (jeden bez głowy), za które nikt nie zmówi nawet paciorka, bo wszyscy zajmują się modlitwą za ofiary smoleńskie.
materiały prasowe

Popełnianie jakichkolwiek morderstw stało się teraz dużo większą nieprzyzwoitością niż zazwyczaj, a to z tego powodu, że odwraca uwagę od żałoby narodowej.

Jak udało mi się policzyć, dziewięć razy akcja powieści przenosi się pod krzyż pod Pałacem Prezydenckim, co jest majstersztykiem fabularnym, ponieważ robi to bez najmniejszego związku z przebiegiem akcji. Popełnione u Wildsteina morderstwa z żałobą smoleńską się bowiem nie wiążą, co jest zresztą główną przyczyną potępienia ich przez autora.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną