Kawiarnia literacka

Rozśmieszaj albo giń!
Wchodzimy więc gęsiego: ja – krokiem lekko skonfundowanym, Wiedemann – huncwotowatym, Twardoch – zawadiackim, choć rozglądającym się.

Franczak na końcu jako gospodarz spotkania. Jego krok zdradza ogólne wyrobienie. Wchodzimy do sali boazeryjno-bejcowanej dużej. Za oknem – Kraków wieczornych kebabów, podgryzany przez jesień. Na przedzie – stół ogromny, prezydialny, podwyższony podestem, by nas, pisarzy, podwyższyć, a podwyższając – wywyższyć. Dzisiaj status pisarza taki, że jeśli nie jest „kobieciarzem lub koniarzem”, trzeba go wywyższać wszelkimi środkami.

Gdy już wchodzimy, zaraz też zasiadamy, bo i sala czeka – dostatecznie wypełniona uszami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną