Kawiarnia literacka

Powrót znikąd
Triumfalny pochód filmu Michaela Hanekego po ekranach polskich i europejskich kin! Ogromna frekwencja na pokazach w Europie! Będzie Oscar?”.

Informacje i pytania również takiej treści dało się zauważyć w ogólnym natłoku informacji. Dlatego do kina na „Miłość” wchodziłem z wielką obawą. Coś, co podoba się dużej liczbie ludzi, budzi mój największy przestrach.

To, co zobaczyłem na ekranie, przeszło najśmielsze oczekiwania. Nie wiem, czy to jest jeszcze kino, czy uczestniczyłem w spektaklu, w którym wybitny reżyser kreuje określony efekt estetyczny w celach ściśle artystycznych. Światoodczucie Hanekego, od początku jego kariery filmowej, wydawało mi się jak najbardziej rozsądne, pragmatyczne.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną