Recenzja książki: Sara Shilo, "Krasnoludki nie przyjdą"

Uzdrawianie opowieścią
Gdzie mieści się źródło opowieści, skąd wypływa i w jaki sposób danej historii udaje się przeniknąć do wrażliwości czytelnika? Rzadko kiedy zadajemy powyższe pytania podczas lektury.
materiały prasowe

W przypadku książki wielokrotnie nagradzanej izraelskiej pisarski Sary Shilo nie sposób się od nich ustrzec. „Krasnoludki nie przyjdą” to historia jednocześnie odrębna i uniwersalna, przewrotna i prosta. W rodzinie owdowiałej matki i jej sześciorga dzieci zamieszkało na dobre kłamstwo, które wzrastało równolegle z dorastaniem najmłodszych bliźniąt (narodzonych w siedem miesięcy po śmierci swojego ojca). Stajemy w obliczu konieczności rozpadu tego kłamstwa, które rozsadza od wewnątrz każdego z bohaterów powieści – niczym bomby spadające na kolejne budynki izraelskich miasteczek i wsi.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną