Kawiarnia literacka
Celebrytka kryminalna potrzebna od zaraz
Jakby nam mało było celebrytek, pojawiła się nowa podkategoria: celebrytki kryminalne, reprezentowana na razie tylko przez tzw. Mamę Madzi.

W pojedynkę, ale za to od razu w pełni profesjonalnie. Celebrytka kryminalna to ładna i „fajna” dziewczyna, z którą może się identyfikować współczesna Polka, siedząc w swoim małym mieście takim jak Sosnowiec i czytając „Super Express”. Może się identyfikować, ale, rzecz jasna, nie do końca, ponieważ ona by czegoś takiego przenigdy nie zrobiła i w tym jest od tej całej Mamy Madzi o niebo lepsza. Jeszcze czego, toby się sąsiedzi dopiero ucieszyli! Na tym polega terapeutyczna rola Celebrytki Kryminalnej.

Dlatego wróżę kategorii „Mama Madzi” duże powodzenie: wszyscy chcemy się pocieszyć, że może i jesteśmy tak samo przeciętni, ale za to o naszych brudnych sprawkach nie piszą szmatławce i nie mamy teraz na głowie tego bałaganu, satysfakcji naszych wrogów, wstydu przed sąsiadami i całą Polską!

W Celebrytce Kryminalnej cieszy głównie schadenfreude: oto dostała to wszystko taka sama zwykła dziewczyna jak ja, na szczęście nie może się tym zbytnio cieszyć, w sumie ma przesrane i dobrze! Bo celebrytki służą głównie nie do podziwiania, tylko do nienawiści. Kiedy dowiadujemy się, że opływająca we wszystko ta czy inna gwiazda znowu zgarnie w sylwestra 500 tys. zł za zaśpiewanie piosenki, którą wykonuje od 30 lat i w sumie mogłaby ją śpiewać obudzona o dwunastej w nocy – nienawidzimy, bo te 500 tys. postawiłoby całą naszą rodzinę na nogi i dodało pary naszemu życiu na wiele lat. Już my byśmy wiedzieli, co z nimi zrobić, a taka co? Nawet nie zauważy, że jej coś wpłynęło!

Co zostaje Celebrytce Kryminalnej z tych wszystkich beneficjów sławy? W reklamie nie wystąpi, bo co miałaby reklamować? Noże? Proszek do prania, który tak wybiela koszule, że po krwi ani śladu? Rękawiczki („nigdy nie zostawiam odcisków palców!”)? Takie rzeczy dzieją się tylko w telewizorach na planie filmów Almodovara. Pieluszek Mama Madzi reklamować na pewno nie będzie, prędzej któremuś z kolejnych Wampirów z Zagłębia przyznano by tę rolę. Niedoczekanie. Napisze taka książkę, a Empik nie będzie chciał jej brać. I jaka to będzie książka – w przeciwieństwie do pisanych w pośpiechu powieści współczesnych, celebrytka na 30-letnim stypendium twórczym w więziennej celi będzie mogła dokładnie przemyśleć wszystkie artystyczne niuanse. Może nawet Nike powinna dostać, bo przecież Myśliwski zawsze dostaje, a wydaje książki zaledwie raz na 10 lat, co dopiero więc ona!

Na świecie od lat już działają męskie odpowiedniki Celebrytek Kryminalnych – szczególnie znani terroryści i seryjni mordercy. Motyw narcystyczny seryjnych morderstw jest chyba niedoceniany przez profilerów. Uśmiechnięta dumnie twarz Andersa Breivika. Gdzieś na dnie tego uśmiechu Mony Lisy coś jak „a nie mówiłem wczoraj, że jutro będę znany na cały świat?”. Liczne wywiady udzielane w więzieniu przez Jeffreya Dahmera. Kobiety chętne poślubić w celi najbardziej nawet zagorzałych bandytów oczekujących na krzesło elektryczne. Uśmiechnięta do fleszy, jak na czerwonym dywanie, twarz Jacka Unterwegera. Romantyczna legenda wokół „tłustego klauna” – Johna Gacego. Tysiące innych.

Niektórzy nawet (jak pewien Japończyk – kanibal) wymknęli się sprawiedliwości i żyją w swoim kraju w świetle fleszy, pisząc książki kucharskie i występując w telewizjach śniadaniowych. Ale to już nie to. Gdzie tu terapia? Jeszcze by tego brakowało, żeby teraz Mamę Madzi ominęła kara, żeby miała zostać normalną celebrytką i obżerać się tymi wszystkimi ostrygami na warszawskich imprezkach z okazji wprowadzenia nowych majtek H&M. Nie.

Dlaczego Celebrytka Kryminalna jest społecznie pożyteczna? Poza opisaną wyżej rolą terapeutyczną (to celebrytka z wyrwanym żądłem, jak wirus w szczepionce) pomaga jeszcze wylansować się innym. Na przykład Krzysztofowi Rutkowskiemu, który objął w posiadanie pusty dotąd wakat roli „gliniarza, detektywa”, faceta silnego i męskiego. Facet jak byk, cieszą się przed telewizorami Polki, już on pokaże tej Waśniewskiej, gdzie jej miejsce! Tak jak całymi latami Leoncio pokazywał Izaurze.

Raczkuje dotąd i nie potrafi się wykluć rola matki Celebrytki Kryminalnej, w przeciwieństwie do jej chłopaka, dla którego od razu mam propozycję reklamy świetnych farb do włosów i pianek koloryzujących dla mężczyzn. Blondyn czy brunet – Bartek W. jest uroczy i telegeniczny. Byłoby naprawdę niesprawiedliwe, gdyby choć on nie dostał czegoś do prowadzenia: pytania na śniadanie, tańca z gwiazdami czy czegokolwiek innego. Że znani seryjni zabójcy i inni zbrodniarze są potrzebni, najlepiej dowodzi przykład Szwecji.

Jeśli w Wikipedii wpiszemy sobie seryjnych morderców i poszeregujemy ich krajami, okaże się, że w słynnej z krwi Skandynawii nie ma ani jednego (no, dobra, teraz doszedł Breivik). Tam, gdzie każda przedszkolanka, zdawałoby się, czyha na życie powierzonych jej blond dzieci, tam, gdzie każdy lekarz lata z botoksem i wstrzykuje go do zupy, nie ma zbrodni.

Głód Celebrytów Kryminalnych jest tak wielki, że stanowi wodę na młyn (pamiętacie jeszcze to powiedzenie „woda na młyn odwetowców”?), stanowi więc wodę na młyn mielący jęzorem i produkujący tysiące powieści kryminalnych, z których tylko ścisła czołówka jest coś warta. Nie wiem, nie ma jeszcze badań, być może celebryci tacy i ich krwawe historie mają – poprzez podniesienie ciśnienia – działanie rozgrzewające. Co w zimnej Szwecji szczególnie by się przydało. Jedno wiem – ten wakat niedługo już pozostanie pusty…

 

Michał Witkowski – postinteligent, pisarz środka i Andrzej Gołota polskiej prozy. Debiutował zbiorem opowiadań „Copyright” (2001 r.), wydał powieści: „Lubiewo” (2005 r.), zbiór opowiadań „Fototapeta” (2006 r.), „Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej” (2007 r.), „Margot” (2009 r.) oraz kryminał satyryczny „Drwal” (2011 r.).

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj