Recenzja książki: Jeffrey Eugenides, "Intryga małżeńska"

Stany duszy
Przy lekturze „Intrygi małżeńskiej”, najnowszej powieści Jeffreya Eugenidesa, od pierwszych stron nie możemy się pozbyć poczucia niejakiej irytacji. Być może jest to reakcja na próbę wskrzeszenia zarówno wiktoriańskiej tematyki, jak i XIX-wiecznego sposobu pisania.
materiały prasowe

A jednak coś trzyma nas przy tej historii umieszczonej na szerszym tle kończącej się właśnie rewolucji seksualnej – mamy 1982 r. I nawet nie chodzi o ciekawość, jakie będzie jej zakończenie. Czy to niewyjaśniona intuicja, że znajdziemy w niej coś wyjątkowego? Bo rzeczywiście czytelnicy doczekają się w „Intrydze małżeńskiej” niebagatelnego opisu choroby maniakalno-depresyjnej: nie tylko powodów jej pojawienia się oraz sposobów leczenia. Eugenides zadaje tu ważne pytania: gdzie istnieje granica pomiędzy chorobą a niechęcią do wyjścia z niej?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną