Recenzja książki: J.M. Coetzee, "Dzieciństwo Jezusa"
Świat bez pragnień
Ta książka jest przykładem na to, jak tytuł narzuca sposób lektury – gdyby nie Jezus, być może inne wątki wydawałyby się ważniejsze.
materiały prasowe

A wszystko dlatego, że to jedna z najbardziej enigmatycznych powieści J.M. Coetzeego. Może nie tak doskonała jak „Czekając na barbarzyńców” czy „Hańba”, ale pobudzająca do myślenia. Ta utopia (z elementami antyutopii) sprawia bowiem wrażenie, że czytamy nie jedną powieść, ale kilka książek nałożonych na siebie i nie do końca połączonych. Mężczyzna i chłopiec przybywają do nieokreślonej krainy, by rozpocząć nowe życie. Nie są spokrewnieni, mężczyzna chce odnaleźć zagubioną matkę chłopca, który nie jest zwyczajnym dzieckiem: rozumie więcej, widzi więcej, nie może znieść krzywdy i cierpienia. Nowy świat opiera się na kilku zasadach: nie ma w nim pamięci – trzeba zapomnieć o tym, kim się było wcześniej, nie ma w nim religii i tradycji i przede wszystkim nie ma w nim pożądań i pragnień. To ważny dla Coetzeego temat. W niemal wszystkich jego powieściach zło i hańba rodzą się właśnie z żądzy. Eros w tej prozie zawsze ściśle połączony jest z władzą.

Tutaj pisarz wypreparował świat bez pragnień, ale taki, w którym nie chcielibyśmy się znaleźć. Brak pragnień powoduje, że nie tylko nie ma niskich pobudek, ale i nie ma postępu. Za to robotnicy po pracy chodzą na kursy filozoficzne, by dyskutować o istocie krzesła. W tym kraju aparat państwowy jest bardzo silnie rozwinięty, miejscami mamy wrażenie, że trafiliśmy do świata jak z Kafki. Zupełnie nie mieści się w nim to dziecko – przede wszystkim nie pasuje do szkoły. Chłopiec wierzy chociażby, że Don Kichot istnieje, że między stronami książki otwiera się dziura, w którą można wejść (to zresztą najładniejszy wątek tej książki). Wierzy w to, czego nie widać. Mówi o sobie „Ja jestem prawdą” i chce poprowadzić ludzi do nowego świata. Coetzee, jak zwykle, bada granice człowieczeństwa, jego książki są rodzajem laboratorium idei, miejscem, gdzie można je wypróbować. Dzięki tej próbce widzimy, że świat bez pragnień nie byłby najlepszym z możliwych światów.

 

J.M. Coetzee, Dzieciństwo Jezusa, przeł. Mieczysław Godyń, Znak, Kraków 2013, s. 302

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj