Kawiarnia literacka

Jakby go w ogóle nie było
W kawiarni gliwickiej, ale takiej raczej warszawskiej, pełnej kapryśnej młodzieży określanej brzydkim słowem, którego tu nie użyję, siadają starsi ludzie, skromni i surowi, godajm p naszymu.

Nie pasują do tego świata tutaj, ale tylko pozornie. W rzeczywistości są u siebie, nawet bardziej od brodatych młodzieńców i chudych dziewcząt w wielkich okularach, wyniośle znudzonych i skrobiących łyżeczkami wyschłą pianę po kawie w filiżankach.

Starsi państwo rozmawiają, a ja wiem, o czym mówią, chociaż raczej nie słyszę słów, tylko strzępy. Wiem, dlaczego tu przyszli: obok jest sąd rejonowy i po rozprawach często ludzie przychodzą tu na kawę.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną