Recenzja książki: Ignacy Karpowicz, "Ości"

Romanse bez granic
Najnowszą powieścią Ignacy Karpowicz udowadnia, że jest w swoim żywiole.
materiały prasowe

Tym żywiołem jest szaleństwo. Szaleństwo „Ości” jest jednak innego rodzaju niż szaleństwo „Balladyn i romansów”, rozbuchanej i groteskowej poprzedniej powieści Karpowicza. W zasadniczo realistycznych „Ościach” szalona jest przede wszystkim liczba bohaterów i łączących ich wzajemnych relacji. Karpowicz daje czytelnikowi do zrozumienia, że obowiązujący dotychczas klasyczny model związku – uświęcona sakramentem małżeństwa heteroseksualna para, najlepiej wielodzietna – okazuje się w dzisiejszych czasach daleko niewystarczający.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną