Recenzja książki: Stephen King, "Joyland"

Park pełen atrakcji
Książka powinna za to spodobać się tym, których interesuje Ameryka z początku lat 70.
materiały prasowe

Kolejna – po „Dallas ’63” – podróż sentymentalna Stephena Kinga. Tym razem amerykański prozaik składa hołd swemu przyjacielowi, pisarzowi Donaldowi Westlake’owi. Wyrusza także w krainę młodości, by opowiedzieć historię dla siebie raczej nietypową. „Joyland” jest bowiem klasyczną powieścią obyczajową z wciągającym wątkiem kryminalnym w tle. Sfera zdarzeń irracjonalnych znajduje się tutaj zdecydowanie na drugim planie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną