Recenzja książki: Tomasz Różycki, "Tomi. Notatki z miejsca postoju"

W powodzi znaków
Prawdziwa podróż zmusza do kontemplacji i zastanowienia. W taki sam sposób działa ten znakomity zbiór tekstów.
materiały prasowe

Największy poeta Rzymu, Owidiusz, został zesłany przez Oktawiana Augusta do Tomi, czyli nigdzie. Tam napisał niezapomniane „Tristia”, cykl, na którym wzorował się m.in. nasz Klemens Janicki. Trafił do – jakby powiedział Hölderlin – świata opuszczonego przez bogów. Czy Opole jest dla Tomasza Różyckiego współczesnym Tomi? Nie, Tomi jest dziś wszędzie. Żyjemy w świecie, w którym zniknął podział na kulturę wysoką i popkulturę, w którym postmodernizm podważył możliwość powagi, a globalna sieć stworzyła przestrzeń zapomnienia.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną