Recenzja książki: Martha Grimes, "Pod Zawianym Kaczorem"

Wersy śmierci
To idealna powieść dla wszystkich tych, którzy cenią pisarstwo Agathy Christie i... Williama Szekspira.
W.A.B./materiały prasowe

Martha Grimes, Amerykanka o duszy Angielki, w cyklu kryminałów, w tytułach których pojawiają się mniej lub bardziej zwariowane nazwy angielskich pubów (np. „Pod Przechytrzonym Lisem”, „Pod Huncwotem”), nawiązuje do podgatunku kryminalnego, jakim jest cozzy. To odmiana brytyjskiego kryminału, charakteryzująca się m.in. tym, że jej akcja rozgrywa się na angielskiej prowincji w niewielkich lokalnych społecznościach. A mistrzynią tego rodzaju powieści była właśnie Christie. A co ma do tego autor „Hamleta”? Otóż akcja „Pod Zawianym Kaczorem” rozgrywa się m.in. w rodzinnym mieście Szekspira Stratfordzie, a poza tym w książce pełno odniesień do tekstów Mistrza.

Znika mały chłopiec. W krwawy sposób zostaje zabita kobieta. Co łączy te sprawy? Oboje to Amerykanie, uczestnicy tej samej objazdowej wycieczki po Europie. Do śledztwa włącza się nadinspektor Scotland Yardu Richard Jury (główny bohater tego cyklu kryminalnego), któremu nieodmiennie pomaga przyjaciel, eksarystokrata Melrose Plant.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną