Recenzja książki: Robert Walser, "Mikrogramy"

Mistrz tańca
Autor prowadzi nas przez meandry skojarzeń, tworzy swój własny gatunek literacki, który przypomina spacer.
materiały prasowe

Mikrogramy to 526 kart, na których Robert Walser zapisywał ołówkiem swoje utwory maleńkimi literami. Największe mają dwa milimetry, nie można ich odczytać bez lupy. Pisał: „Mieszkam tu w pewnego rodzaju sali chorych, a jako podkładka do pisania niniejszego szkicu służy mi tylko gazeta” – pisarz spędził 27 lat w zakładach psychiatrycznych. Na kartach wyciętych z rachunków, listów czy gazet Walser zmieścił mnóstwo utworów, których odczytywanie trwało wiele lat po jego śmierci w 1956 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną