Recenzja książki: Robert Walser, "Mikrogramy"

Mistrz tańca
Autor prowadzi nas przez meandry skojarzeń, tworzy swój własny gatunek literacki, który przypomina spacer.
materiały prasowe

Mikrogramy to 526 kart, na których Robert Walser zapisywał ołówkiem swoje utwory maleńkimi literami. Największe mają dwa milimetry, nie można ich odczytać bez lupy. Pisał: „Mieszkam tu w pewnego rodzaju sali chorych, a jako podkładka do pisania niniejszego szkicu służy mi tylko gazeta” – pisarz spędził 27 lat w zakładach psychiatrycznych. Na kartach wyciętych z rachunków, listów czy gazet Walser zmieścił mnóstwo utworów, których odczytywanie trwało wiele lat po jego śmierci w 1956 r. Po niemiecku ukazały się one w sześciu tomach. Teraz dostajemy po raz pierwszy po polsku wybór odcyfrowanych mikrogramów (wspaniale przełożonych), który bardzo dobrze wprowadza nas w twórczość największego ekscentryka XX-wiecznej literatury.

Walser nie przypomina nikogo innego. To zupełnie osobna odnoga literatury. Zajmują go rzeczy z zasady marginalne, nieważne, postaci podrzędne, nie tworzy żadnej fabuły, tylko prowadzi nas przez meandry skojarzeń, tworzy swój własny gatunek literacki, który przypomina spacer. „Leniwie, to jest bez planu, wałęsałem się wczoraj po południu za uprzejmą zgodą czytelników i czytelniczek, zapraszając wrażenia krajobrazowe, by zawitały do mnie spacerkiem”. W.G. Sebald nazwał go „samotnym spacerowiczem”.

Pisanie i ruch łączą się tu w tajemniczy sposób. Więcej, Walser pisze tak, jakby tańczył przed nami, wykonując zachwycające i szalone piruety. W jednym akapicie łączy zupełnie odległe obrazy, metafory i przede wszystkim uczucia: „Przyjemny sposób, w jaki kochałem moją najdroższą, wciąż wyróżniającą się absolutną nieobecnością, podobny był do miękko napęczniałej, czarującej sofy”. Nie sposób nie myśleć też o samej osobie autora: wycofanego, zacierającego ślady, podatnego na zranienia, który na przestrzeni małej karteczki zamienia się w tancerza i zwycięzcę. Mamy wrażenie kruchości i delikatności postaci, która do nas mówi, i tekstu, który jest czymś więcej niż tekstem – jest najpiękniejszym gestem.

 

Robert Walser, Mikrogramy, przeł. Małgorzata Łukasiewicz, Łukasz Musiał, Arkadiusz Żychliński, Korporacja Ha!art, Kraków 2013, s. 144

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj