Recenzja książki: Arnaldur Indriđason, "Jezioro"

Zagubiony wśród zaginionych
Powieść trzyma wysoki poziom.
materiały prasowe

Obok Szweda Johana Theorina czy Fina Mattiego Rönkä Arnaldur Indriđason jest jednym z najoryginalniejszych twórców skandynawskich kryminałów. I chociaż „Jezioro” nie jest jego najlepszą powieścią, to trzyma wysoki poziom. Pisarz powraca w niej do wątku przewijającego się przez cały cykl o policjancie Erlendurze Sveinssonie z Reykjavíku – historii zaginionych ludzi. Wiąże się to z głęboką traumą komisarza, spowodowaną zaginięciem w dzieciństwie jego młodszego brata.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną