Kawiarnia literacka

Popiół, bez diamentu
W gmachu Biblioteki Narodowej stoi na uboczu szklana urna z kilkoma garściami popiołu. To wszystko, co zostało z bezcennych zbiorów spalonych w wojennej Warszawie – i tylko tak je upamiętniono w mieście, gdzie na każdym rogu jest pomnik albo tablica.

Książki nie ludzie, nie mają swoich kombatanckich stowarzyszeń, które by się o nie upomniały.

Ale kiedy w ciągłym sporze o powstanie powraca jak refren słowo „rzeź”, trzeba przypomnieć, że również rzeź książek. Nie mówię nawet o tych najcenniejszych zbiorach, jak trzy biblioteki ordynackie: Krasińskich, Zamoyskich, Przeździeckich, których nawet drobne szczątki, cudownie ocalone ostańce, stanowią dziś perły zbiorów państwowych.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną