Kawiarnia literacka

Co mnie obchodzi, kim był Zygmunt Bauman?
Piszę ten tekst wzburzony, no, może trochę się drapuję, ale mimo wszystko... Mój własny Wrocław, który dla piaru zdolny jest zapożyczyć się u samego diabła, właśnie popełnia „piarowe samobójstwo” w związku z hałasem wokół wykładu i przyznania doktoratu honoris causa Zygmuntowi Baumanowi.

Bauman, owszem, powinien budzić kontrowersje, powinien nawet powodować zamieszki uliczne, ale wyłącznie z powodu bezwzględności swoich rozpoznań co do dzisiejszego świata i dzisiejszego człowieka. Rewolucyjność nie leży u niego na wierzchu, trzeba się wczytać. Owszem, można po lekturze Baumana nie spać po nocach, budzić się zlany potem, można z przerażeniem patrzyć na świat. Od biedy można nawet przez pomyłkę położyć książkę Profesora na półce w bibliotece innej niż socjologia: życie dzikich zwierząt, horror, kryminał, medycyna naturalna, religia, sekty.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną