Recenzja książki: Dawid Grosman, "Tam, gdzie kończy się kraj"

Strach na języku
Wojna oglądana od strony rodzica.
materiały prasowe

Kiedy Dawid Grosman pisał powieść „Tam, gdzie kończy się kraj”, jego syn Uri walczył w drugiej wojnie libańskiej. Zginął na krótko przed zawieszeniem broni. Rodzinna tragedia nie wpłynęła zasadniczo na konstrukcję książki, choć odbiła się na jej recepcji. „Tam, gdzie kończy się kraj” nie jest bowiem jedynie powieścią antywojenną. Unikający z reguły tematów politycznych Grosman bardzo subtelnie kreśli tutaj skomplikowane relacje na Bliskim Wschodzie, gdzie z mlekiem matki wysysa się „lęk i nienawiść”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną