Fragment książki: „Nie ma ekspresów przy żółtych drogach”
Miał spe­cjal­nie skon­stru­owa­ne łóż­ko. Za­bie­rał je na­wet w za­gra­nicz­ne po­dró­że, bo nie mógł znieść mięk­kich, za­pa­da­ją­cych się po­słań.
materiały prasowe

Wo­ził też spe­cjal­ny po­dest, któ­ry moż­na było usta­wić nad se­de­sem, po­nie­waż nie zno­sił sia­dać; mu­siał ku­cać. Ale łóż­ko było naj­waż­niej­sze. Nie­wy­klu­czo­ne, że wię­cej cza­su spę­dzał w po­zy­cji ho­ry­zon­tal­nej niż wer­ty­kal­nej. Tra­wił i czy­tał. Już w mło­do­ści sfor­mu­ło­wał myśl o naj­więk­szym szczę­ściu: „Co­dzien­nie do­sko­na­le ja­dam, do­ga­dza­jąc swo­je­mu brzu­cho­wi, i dbam o zdro­wie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną