Kawiarnia literacka

Plemię podrabiaczy
W Apulii, gdzie okiem nie rzucić, tam jedno z tych słodkich do wyrzygu miasteczek włoskiego południa; byle dziura wielkości Pierdykówka Dolnego, założona oczywiście przez Greków, stoi na wychodzącym w morze skalnym klifie: w górze pałace i kościoły, w dole groty, morze bije o skały.

Słońce bez zastrzeżeń, fale takoż, widoki obłędne, co domek, to balkonik i portalik, i barokowy, psiamać, ornamencik jakiś, chodzi się więc uliczkami od jednego wychodzącego na morze tarasu do drugiego, od jednej weduty morskiej do drugiej. Miejscowych nie ekscytuje zbytnio, że mają drzwi z XV w., balkon sto lat starszy; gówniarzeria wypisuje po średniowiecznych murach, że ti amo. Przy każdym wywieszonym na kutej balustradzie ogłoszeniu NA SPRZEDAŻ – głębokie zdziwienie, że ktokolwiek może chcieć się stąd wyprowadzić, połączone z zazdrością wobec wszystkich tych staruszek, wyglądających z okien barokowych palazzi, wieszających pranie naprzeciwko katedralnej fasady.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną