Recenzja książki: Mo Yan, "Bum!"
Z miłości do mięsa
Momentami czytanie „Bum!” przypomina szukanie wyjścia z labiryntu. Bywa żmudne, mozolne i zniechęcające, jednak po wyjściu na zewnątrz czujemy, że warto było się wysilić.
materiały prasowe

Bohater „Bum!” Luo Xiaotong nie ma łatwego dzieciństwa. Chłopiec musi tyrać od świtu do nocy, a na obiad dostaje co najwyżej zupę gotowaną na znalezionych kościach. Dorastając w ciężkich warunkach, pielęgnuje w sobie coraz silniejsze uczucie, które wkrótce zawładnie całym jego życiem. Uczuciem tym jest miłość do mięsa. W wieku lat 12 zostaje kierownikiem działu w zakładach mięsnych, zwycięża też w swoim pierwszym turnieju jedzenia kotletów. Miłość bohatera okazuje się uczuciem odwzajemnionym – mięso przemawia do niego i przyczynia się do jego kolejnych sukcesów. Tę przedziwną historię poznajemy z ust samego Luo Xiaotonga, który siedzi na podłodze zrujnowanej Świątyni Pięciu Bóstw i streszcza swoje losy staremu mnichowi. Kim naprawdę jest bohater książki? Co dzieje się wokół świątyni, gdy snuje swą opowieść? I w końcu: gdzie leży granica między prawdą a obłędem? Momentami czytanie „Bum!” przypomina szukanie wyjścia z labiryntu. Bywa żmudne, mozolne i zniechęcające, jednak po wyjściu na zewnątrz czujemy, że warto było się wysilić.

 

Mo Yan, Bum!, przeł. Agnieszka Wulik, WAB, Warszawa 2013, s. 524

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj