Recenzja książki: Joanna Mueller, "Powlekać rosnące"
Nagi fakt
Cenne studium (nie tylko) macierzyństwa.
materiały prasowe

Literatura zwykła traktować macierzyństwo, nomen omen, po macoszemu – niemal wyłącznie jako dar, błogosławieństwo. Trudy samej ciąży ustępują często trudom wychowawczym. Poetka Joanna Mueller w prozatorskim zbiorze „Powlekać rosnące” odbrązawia to doświadczenie i opisuje je z detalami, przełamując „tabu brzemienności”. Tytułowe „rosnące” coś – co dojrzewa w ciele kobiety i co Mueller usiłuje dookreślić – zadziwia, ogranicza, uwrażliwia, wchodzi nieoczekiwanie między dwoje ludzi: „Ktoś nowy przepycha się obok. Przebija ich bezcielesność. Wielokrotnieje. Twarzą. Płcią. Zdrowym płaczem. I chorym kształtem”. Ów niepozorny „nagi fakt” – coś, jeszcze nie dziecko – odmienia życie, zanim pojawi się na świecie.

Ale „Powlekać rosnące” to poza wszystkim zróżnicowany zbiór esejów (lub raczej – szkiców). Rozważania (m.in. o literaturze, sztuce, feminizmie) mieszają się u Mueller z tym, co prywatne – autorefleksją, zapisem snów, przemian i wspomnień. Jej proza jest tak samo eksperymentalna jak poezja i podobnie sprowadza się nie do innowacyjności, ale naddania znaczeń tym zdarzeniom, które – jak ciąża – uchodzą za naturalne, oczywiste, uniwersalne. Poetka każde doświadczenie potrafi twórczo wyzyskać, a w konsekwencji (częściowo) oswoić, uczynić je własnym, osobnym. „Powlekać rosnące” to cenne studium (nie tylko) macierzyństwa.

 

Joanna Mueller, Powlekać rosnące, Biuro Literackie, Wrocław 2013, s. 280

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj