Fragment książki: „Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian”
Skierował światło latarki na sufit. W plamie światła zobaczyłem koślawo wykopcone płomieniem świecy znaki, które przypominały nieco runy bardzo pijanych Wikingów.
materiały prasowe

Mięcho 1

– Po co tu przyjeżdżacie? – spytała nagle dziurooka po polsku z mocnym ukraińskim akcentem.
– Słucham? – zdziwiłem się.

– Po co tu przyjeżdżacie, wy, Polacy? – zapytała. – Przysłuchuję się wam, od kiedy wsiedliście do pociągu. Wygląda na to, że bardzo wam się tu nie podoba.
– A skąd tak dobrze znasz polski? – próbowałem zmienić temat, bo nie zamierzałem świecić oczami za Marzenę i Bożenę. To znaczy – wtedy mi się wydawało, że chodzi wyłącznie o Marzenę i Bożenę.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną