Recenzja książki: Henning Mankell, "Nim nadejdzie mróz"

Córki i ojcowie
Zgrabnie skrojona opowieść o zbrodni oraz solidna proza psychologiczna.
materiały prasowe

Jego książki nazwać można zaangażowanymi, ponieważ Henning Mankell zwykł wplatać w kryminalne intrygi opowieści o rozmaitych problemach dręczących szwedzkie (i nie tylko) społeczeństwo. Nie inaczej jest w powieści „Nim nadejdzie mróz”, którą odczytać można jako przestrogę przed fanatyzmem religijnym zamykającym ludziom oczy na rzeczywistość i sprawiającym, że szlachetne intencje zmieniają się w swoją zbrodniczą karykaturę. Zresztą przed fanatyzmem wszelkiego rodzaju, bo wprawdzie zbrodniarzami okazują się w tej książce chrześcijanie, ale w jej zakończeniu pojawia się motyw ataku na WTC z 11 września.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną