Recenzja książki: Timur Vermes, "On wrócił"
Hit z Hitlera
Satyra na niemiecką republikę medialną.
materiały prasowe

Hitler wrócił! Obudził się 30 sierpnia 2011 r. niedaleko dawnej Kancelarii Rzeszy. Jego przybrudzony mundur zalatywał benzyną. Kopiący piłkę chłopcy go nie poznali. Starsi wzięli za przebierańca. Jednak moderator jednego z telewizyjnych show zwietrzył świetny gag i zaprosił go do swego programu. Adolf co prawda tylko cytował siebie sprzed 70 lat, ale media odebrały to jako znakomitą parodię. Powieść „On wrócił” – satyra Timura Vermesa na niemiecką republikę medialną – była w Niemczech popkulturowym wydarzeniem jesieni 2012 r. I jej dobra passa się nie kończy. Jak dotąd sprzedano w samych Niemczech niemal milion egzemplarzy książki i 400 tys. audiobooków. A latem wejdzie na ekrany wersja filmowa. Prawa autorskie sprzedano do 38 krajów.

Niemieccy krytycy zachodzą w głowę, jaki jest podtekst tego oszałamiającego sukcesu, „bo przecież nie jakość literacka” – jak sarkastycznie stwierdza recenzentka „Süddeutsche Zeitung”. Czy to aby nie chęć uwolnienia się od kompleksu absolutnego zła poprzez wykręcenie podwójnego salta? Pierwszy fikołek to ustawienie Hitlera jako śmiesznego narratora, który nam tłumaczy nasz świat. A drugi to zagranie na nosie całej tej medialnej czeredzie, która robi dużo hałasu, ale nie wie, co naprawdę jest grane. A na koniec przestroga: jak takiemu dacie w telewizji okienko, to znowu spróbuje. „Nie pojawi się żaden nowy Hitler, ale będziemy wystawieni na całkiem inne formy uwiedzenia. Musimy sobie z tego zdać sprawę” – tłumaczył w wywiadach autor. Swoją drogą, ciekawe, jaki byłby nasz slapstick np. o powrocie Piłsudskiego. Albo jeszcze lepiej: Stalina! Tłumaczących nam nasz świat na kanapie u Kuby Wojewódzkiego...

 

Timur Vermes, On wrócił, tłum. Eliza Borg, WAB, Warszawa 2014, s. 400

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj