Recenzja książki: Zelda Fitzgerald, „Zatańcz ze mną ostatni walc”
Legenda Zeldy
Czasem za wiele tu patosu, czasem razi modernistyczne zadęcie, przyjemność z lektury można czerpać dopiero, gdy się przebrnie przez pierwszą połowę.
materiały prasowe

Byli najwspanialszą parą dwudziestolecia międzywojennego w Stanach Zjednoczonych. Młodzi, piękni, niebywale inteligentni. Wprawdzie jej urodę przyćmiewały jego sukcesy, ale Francis Scott i Zelda Fitzgeraldowie na trwałe przeszli do legendy, choć bardziej ze względu na finał ich związku niż na szczęście, które miało być im pisane.

Mimo że biografia rzadko jest najważniejsza w przypadku dzieła literackiego, to trudno od niej uciec, kiedy obcuje się z powieścią „Zatańcz ze mną ostatni walc”, która wreszcie – po 82 latach od wydania oryginalnego – ukazuje się po polsku. Wprawdzie David Knight, mąż głównej bohaterki, jest malarzem i nie wspomina się tutaj o problemach z alkoholem, ale już sama Alabama Beggs do złudzenia przypomina Zeldę Fitzgerald – podobnie jak ona pochodzi z dobrej rodziny z południa Stanów, podobnie jak ona próbuje parać się sztuką i żyć życiem męża, podobnie jak ona jest zbyt stara na to, by odnieść wielki sukces w balecie. Także związek Alabamy i Davida bez wątpienia w dużej mierze wzorowany jest na relacjach Zeldy z Francisem, choć nieco mniej burzliwy. A sama powieść? Nic wielkiego, choć po chaotycznym i nazbyt szkicowym początku otrzymujemy całkiem udaną część poświęconą karierze baletnicy. Czasem za wiele tu patosu, czasem razi modernistyczne zadęcie, przyjemność z lektury można czerpać dopiero, gdy się przebrnie przez pierwszą połowę. „Zatańcz ze mną ostatni walc” nie sposób postawić obok arcydzieła Francisa „Czuła jest noc” (również rozgrywającego się na francuskiej Riwierze), ale miejsce jego żony w historii literatury jest niezagrożone.

 

Zelda Fitzgerald, Zatańcz ze mną ostatni walc, przeł. Katarzyna Janusik, Pascal, Warszawa 2014, s. 320

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj