Fragment książki: „Neuland”
Jak dobrze, że wyjeżdża w nocy, myśli, stojąc na progu pokoju Nety. W ciągu dnia byłby zmuszony odrywać go od siebie siłą.
materiały prasowe

Kilkakrotnie zdarzyło się, że zostawał w domu, bo nie mógł znieść płaczu dziecka. A kilka razy, gdy miał wyjść, chłopczyk wspinał się na wysokie plastikowe krzesełko, otwierał okno i wołał tak głośno, że słyszał go cały świat: „Tato, nie idź! Tato, nie idź!”, jakby ojciec porzucał go na zawsze, a nie tylko szedł pograć w koszykówkę.

Przez wszystkie dni przygotowań Dori miał cichą nadzieję, że jednak nie będzie musiał jechać. Że w ostatniej chwili jego siostra Cela zmieni zdanie albo zmieni zdanie Awiram, jej były mąż, że razem znajdą sposób, by na kilka tygodni odłożyć na bok złość i urazę narosłe w trakcie pełnego wrogości procesu rozwodowego, i że jego siostra będzie mogła pojechać sama.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną