Recenzja książki: Eustachy Rylski, „Szara lotka”

The best of Rylski
Czytając dziewięć starych i nowych opowiadań, widzimy, iż pisarz nie zmienia swego stylu, może jedynie go udoskonala.
materiały prasowe

Czytelnika znającego bliżej twórczość Eustachego Rylskiego, jednego z najciekawszych polskich współczesnych pisarzy, już przy lekturze spisu treści tomu „Szara lotka” czeka pewne rozczarowanie. W zbiorze znalazły się bowiem głównie opowiadania wcześniej publikowane, w tym tak znane jak „Wyspa” czy „Dziewczynka z hotelu Excelsior”, która doczekała się nawet ekranizacji (reżyserem był Antoni Krauze). Jak wynika z odautorskich not, w tym roku powstały jedynie trzy opowiadania, dodajmy, nie najciekawsze w zestawieniu.

Jak zatem potraktować „Szarą lotkę”? Może po prostu jako „powtórkę z Rylskiego”, swoiste best of autora, osiągającego artystyczne spełnienie właśnie w krótkich formach literackich. Skojarzenia z Jarosławem Iwaszkiewiczem, nieraz pojawiające się w recenzjach, to dla Rylskiego wielki komplement, ale uczciwie na niego zasłużył.

 

Eustachy Rylski, Szara lotka, Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2014, s. 384

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną