Fragment książki „Matka Makryna”
Z Poznania pojechałam do Paryża jak królowa.
materiały prasowe

Z Poznania pojechałam do Paryża jak królowa: z paszportem, o który mi się we wszelkich kancelariach wystarano, tak że palcem nie musiałam kiwnąć, z listami polecającymi, które napisali mi jenerał Chłapowski i Przyłuski, arcybiskup, który prosił jednego księdza tamecznego, Jełowickiego, żeby mnie do Rzymu odstawił, bo trzeba Ojcu Świętemu z mojego męczeństwa zdać relację. Był ten Jełowicki, wówczas ksiądz Aleksander, potym drogi mój ojczyńka, opiekun troskliwy i niestrudzony tłomacz, bratem u zmartwychwstańców.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną