Recenzja książki: Javier Marías, „Czarne plecy czasu”

Prawdziwe fikcje
Trzeba powiedzieć od razu, że jest to rzecz dla miłośników pisarza.
materiały prasowe

Gdzie przebiega granica między rzeczywistością a literaturą? Dlaczego śmierć jest przypadkowa, a życie niekonieczne? Wokół tych pytań ogniskują się zainteresowania Javiera Maríasa w „fałszywej powieści” – jak nazwał ją sam autor – „Czarne plecy czasu”. Podejmuje w niej, rozwija, wyjaśnia i komplikuje wątki znane z „Wszystkich dusz”, zdradzając, że „niektóre osoby zaczęły się zachowywać w prawdziwym życiu, jakby były postaciami z powieści”.

Trzeba powiedzieć od razu, że jest to rzecz dla miłośników pisarza (znajdziemy tu choćby Toby’ego Rylandsa z arcydzieła „Twoja twarz jutro”), a także dla tych, którzy dobrze odnajdują się w postmodernistycznej gmatwaninie tożsamości rodem z Philipa Rotha (szczególnie tego z mistrzowskich „Faktów” czy „Operacji Shylock”).

 

Javier Marías, Czarne plecy czasu, przeł. Tomasz Pindel, Sonia Draga, Katowice 2014, s. 376

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną