Recenzja książki: Sarah Waters, „Za ścianą”

Oswajanie obcego
W powieści wątki się mnożą, ale jej największą wartością są niuanse, niepozorne zdarzenia, doprowadzające do wstrząsów i wiążące bohaterów jeszcze ściślej.
materiały prasowe

Sarah Waters jest mistrzynią budowania napięcia, nic więc dziwnego, że przed jej twórczością pada na kolana nawet Stephen King. A tym razem pisarze mają ze sobą nawet więcej wspólnego. „Za ścianą”, precyzyjnie skonstruowana najnowsza powieść Brytyjki, przekształca się na oczach czytelnika z historii obyczajowej w romans, z romansu w thriller. Jest 1922 r., kurz po wojennej zawierusze nie zdołał jeszcze opaść, wyższe klasy społeczne utraciły dawny status. Taki los podziela 26-letnia Frances Wray, mieszkająca z matką na przedmieściach Londynu. Bracia Frances zginęli na froncie, ojciec zmarł, pozostawiając w spadku głównie długi. Kobiety społecznej degradacji doświadczają więc podwójnie, a żeby przetrwać i nie zbankrutować do reszty, przyjmują sublokatorów – Lilian i Leonarda Barberów, młode małżeństwo usytuowane parę klas niżej, „dwa chodzące szylingi”.

Sarah Waters, Za ścianą, tłum. Magdalena Moltzan-Małkowska, Prószyński i S-ka, Warszawa 2015, s. 656

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną