Recenzja książki: Marek Bieńczyk, „Jabłko Olgi, stopy Dawida”

Ulica Prousta
Przyjemna to okoliczność, kiedy nowa książka jest nawet lepsza niż ta, za którą autor otrzymał Nagrodę NIKE.
materiały prasowe

Przyjemna to okoliczność, kiedy nowa książka jest nawet lepsza niż ta, za którą autor otrzymał Nagrodę NIKE. „Jabłko Olgi” wyrasta, mam wrażenie, ponad „Książkę twarzy”, już choćby dlatego, że znajdziemy tu też gesty (wspaniały esej o geście Kozakiewicza i Zidane’a, i o młodych gestach starych ludzi), kroki i dźwięki, ucieczki, pewną słoneczną ścianę, melancholię, lektury młodzieżowe i Marilyn Monroe. Można by w nieskończoność wymieniać wszystkie wątki eseistycznej książki Marka Bieńczyka. Jednak przy swoim bogactwie zupełnie nie przytłacza ona erudycją. Okazuje się, że esej jest nam dziś wręcz niezbędny, bo w czasach nadmiaru informacji i bezużytecznej wiedzy to właśnie on może połączyć te wszystkie krążące wokół nas cytaty z literatury, filozofii, z piosenek i filmów z naszym życiem. W tej książce mnóstwo osób odnajdzie siebie.

Marek Bieńczyk, Jabłko Olgi, stopy Dawida, Wielka Litera, Warszawa 2015, s. 383

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną