Recenzja książki: Zdzisław Beksiński, „Opowiadania”
Manekiny w perukach
Trudno opędzić się od myśli, że owe wizje w formie namalowanego obrazu byłyby ciekawsze.
materiały prasowe

O Zdzisławie Beksińskim sporo się mówiło za sprawą świetnego „Portretu podwójnego” Magdaleny Grzebałkowskiej, wydanego w zeszłym roku. Teraz nagle się okazało, że znany malarz również pisał. Tomasz Chomiszczak zebrał i starannie opracował jego próby literackie. Powstawały w krótkim czasie, w latach 1963–65, kiedy Beksiński poszukiwał nowej dziedziny twórczej – wyczerpała się jego fascynacja abstrakcją, rzeźbą i fotografią. Podobno zastanawiał się, czy wybrać malarstwo czy pisanie. I kiedy dziś czyta się jego teksty, widać, że nie tworzyły osobnej jakości – raczej przypominają odbicie jego obrazów. Tom zatytułowany jest „Opowiadania”, ale część tekstów przypomina szkice albo początki większej całości, która nie powstała. Uderza statyczność tej prozy nawet wtedy, gdy pojawia się zarys fabuły. Mamy więc skomplikowane konstrukcje architektoniczne, ponure budynki, lochy, plac egzekucyjny albo ogród pełen zmarłych. I bohaterów, którzy są zaszczuci i śledzeni, uciekają, boją się albo przeciwnie – są prześladowcami.

Zdzisław Beksiński, Opowiadania, wybór i oprac. Tomasz Chomiszczak, Wydawnictwo BOSZ, Lesko 2015, s. 416

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną