Recenzja książki: Hanif Kureishi, „Ostatnie słowo”
Pojedynek samców alfa
Powieść, choć bawi się farsową, frywolną, a miejscami rozkosznie amoralną fabułą, próbuje zadawać poważne pytania.
materiały prasowe

To bardzo powieściowa sytuacja – młody autor przybywa do wiejskiej posiadłości starego pisarza, by zebrać materiały do jego biografii. Problem w tym, że ów stary pisarz to Mamoon Azam, osiadły w Anglii hinduski skandalista, legenda pierwszej fali literatury postkolonialnej, „rozpustny, kosmopolityczny, nadużywający alkoholu kobieciarz”, drwiący na równi z religii i utopii multikulturalizmu. Ale młodzieniec imieniem Harry też nie jest bez grzechu – to zakochany w sobie seksoholik z ambicjami nie tyle biografa, ile demiurga. Każdy z nich ma coś do ugrania: Mamoon chce w jesieni życia powrócić na literacką scenę, Harry oczekuje, że rozmowy z Mamoonem, a także z tymi, „którymi Mamoon wzgardził, których obraził, wykorzystał albo zerżnął”, będą dla niego katapultą do wielkiej kariery.

Hanif Kureishi, Ostatnie słowo, przeł. Katarzyna Janusik, Znak, Kraków 2015, s. 318

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną