Recenzja książki: Leila Guerriero, „Samobójcy z końca świata”
Samobójcy z Patagonii
Jeden z najlepszych reportaży przetłumaczonych na polski w ostatnich latach.
materiały prasowe

Dlaczego nie chcą żyć, mając całe życie przed sobą? W zapadłym miasteczku Las Heras w argentyńskiej Patagonii młodzi ludzie zaczynają popełniać samobójstwa. Nawet ci poukładani, dla których „przyszłość była czymś solidnym, co rzeczywiście miało się wydarzyć”. Mistrzyni reportażu z Buenos Aires Leila Guerriero, której pisarstwem zachwycił się – zasłużenie – Mario Vargas Llosa, jedzie do Las Heras rozwikłać zagadkę.

Wszystko było względnie okej (czy rzeczywiście?), dopóki w Patagonii nie odkryto złóż ropy. Ale czy za samobójstwami stała firma naftowa? Krążyły plotki, że tajemnicza sekta, która rządzi umysłami młodych ludzi. Że po miasteczku krążyła lista z nazwiskami: kolejni z niej odbierali sobie życie. Byli tacy, co oskarżali... muzykę. Narkotyki. „Matka Boska w swoich przesłaniach mówi, że w kawiarniach nigdy nie spotkamy jej syna Jezusa” – wyjaśnia krewna jednego z samobójców.

Leila Guerriero, Samobójcy z końca świata, przeł. Katarzyna Sosnowska, W.A.B. 2015, s. 256

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną